Recenzja gry Super C (NES) czyli Contra 2

You are currently viewing Recenzja gry Super C (NES) czyli Contra 2

WSTĘP

Contra to kultowa strzelanina na dwóch graczy z czasów NES-a, którą bardzo dobrze kojarzą wszyscy posiadacze Pegasusa oraz składanki 168 in 1. O jej popularności niech świadczy choćby turniej, w którym będziemy rywalizować już 9 czerwca o jak najwyższy wynik punktowy bez kontynuacji.

Gra zapoczątkowała całą serię gier, która do dziś jest wydawana na rynku (w większości to tytuły co najmniej dobre). Choć pierwsza część w wielu kręgach jest kultowa, to nie można tego samego powiedzieć o kontynuacji, która również na naszym rynku nie była zbyt popularna.

Wydana na NES-a Super C (czyli po prostu Contra 2) z perspektywy czasu poległa już przez średnio dobrany tytuł i zapewne dlatego nie zyskała już tak dużej popularności. Choć jestem fanem pierwszej odsłony, to Dwójkę ukończyłem pierwszy raz dopiero kilka dni temu i jeśli nie mieliście z nią styczności to od razu napiszę, że naprawdę warto nadrobić zaległości.

GRAFIKA

Super C w wielu aspektach przewyższa oryginał, co postaram się wypunktować w kolejnych zdaniach. Grafika nie uległa praktycznie żadnej poprawie – jest przejrzysta i przyjemna dla oka, choć gra została wydana 3 lata po oryginale i tutaj można się było spodziewać drobnego liftingu.

MUZYKA

Ścieżka dźwiękowa pod względem jakości wykonania stoi na podobnym poziomie co Contra, choć po wielokrotnym ograniu poszczególnych misji żaden utwór nie zapadł mi tak w pamięci jak choćby Waterfall czy Alien Base z Jedynki.

MISJE I BRONIE

Szkoda również, że mamy tylko jeden nowy rodzaj broni, który na dłuższą metę sprawdza się średnio na większe skupiska przeciwników i tutaj ponownie Spread Gun (S) rządzi!

Kolejne zmiany wychodzą już zdecydowanie na korzyść Super C względem oryginału. Mamy tu bardziej zróżnicowane i dłuższe (choć niektóre wzorowane na Contrze jak dżungla) misje, znacznie ciekawszych bossów i co najważniejsze – znacząco podniesiony poziom trudności.

Raz, że mamy tu znacznie więcej miejsc, gdzie ewidentnie zginiemy nie znając misji. Dwa, przeciwnicy są bardziej agresywni, nacierają i strzelają do nas grupami z każdej strony i zdecydowanie trzeba tu częściej omijać grad kul, jednocześnie bardziej przykładając się do masterowania leveli.

Trzy, otrzymaliśmy nowy typ misji w której kamera jest zawieszona nad bohaterem, a my idziemy do przodu (widać tu ewidentne wzorowanie się na takich hitach jak Commando czy Ikari Warriors z m.in. C64) i tylko szkoda, że jest ich zaledwie dwie, bo trzeba się miejscami nieźle nagimnastykować by opanować je do perfekcji.

PODSUMOWANIE

Dla mnie przede wszystkim podniesiony poziom trudności znacząco wydłuża żywotność Super C i jeśli ktoś nie próbował to ponownie polecam zapoznać się z tym niesłusznie pomijanym kawałkiem kodu. Ode mnie nawet po tylu latach od premiery mocne 9/10 (mimo wszystko zabrakło tu oryginalności).

Zobacz gameplay z gry Super C:

Galeria: