Spis treści
ToggleWSTĘP
Z jakiegoś powodu nie było mi po drodze z Thiefem przez ponad 10 lat. Słaba sprzedaż, zawód fanów serii i dość średnie oceny to jedno, ale odbijałem się wcześniej od pierwszych części z PC i dopiero Deadly Shadows trafił mocno w mój gust. W końcu tęsknota za jakąś klasyczną skradanką skłoniła mnie do sięgnięcia po ten tytuł i po ok 60 godzinach mogę śmiało potwierdzić, że było warto.
BALANS
Thief (ogrywałem wersję z PS4 na PS5) jest w wielu miejscach mocno nierówny. Jeszcze przed rozpoczęciem zabawy można sobie wybrać indywidualny poziom trudności (sam za pierwszym razem grałem na najtrudniejszym, czyli Master), gdzie wybieramy np. permanentny reset gry po zgonie, blokadę przegiętych umiejętności, znacznie droższe przedmioty czy brak możliwości ulepszania umiejętności. I tu moje pytanie: czemu w każdej grze jaka wychodzi twórcy nie mogą tego wdrażać, skoro ten patent jest genialny w swej prostocie… Szerzej o tym jednak później.
EKSPLORACJA
Samo zwiedzanie miasta, odkrywanie licznych sekretów, rozmaitych przejść i czajenie się w mroku stanowi spory atut. Gra bardzo szybko wciąga nas nieustającym mrokiem, szerzącą się epidemią, buntem mieszkańców miasta podzielonych na 2 obozy i świadomością, że jesteśmy w tej całej historii skazani wyłącznie na siebie. Bardzo szybko jednak dochodzi do nas, że zwiedzanie miasta ma zarówno mocne jak i słabe strony. Mocniejszą jest eksploracja budynków, opuszczonych mieszkań czy różnego rodzaju warowni pilnowanych przez strażników, natomiast samo poruszanie się po mieście z czasem nuży – bardzo szybko poznajemy główne zaułki, ten sam praktycznie do samego końca układ strażników i te same miejsca z generowanymi po każdej misji przedmiotami do zgarnięcia. Rezultatem jest mocno wkradająca się do gry monotonia i bardzo szybko chce się pewne miejsca zwyczajnie ominąć jak najszybciej, by przejść do dania głównego…
END-GAME
Pochwaliłem wdrożenie modyfikatorów przed rozpoczęciem gry jako element, który nie zdarza się na co dzień. Nie rozumiem zatem, jak twórcy mogli z drugiej strony tak zepsuć end-game. W grze mamy swoją bazę w której zaczynamy każdą misję. Możemy tu przechowywać zdobyte łupy, unikalne skarby i przedmioty które przydadzą się w kolejnych misjach. Nie rozumiem zatem czemu po zaliczeniu gry nie można wybierać dowolnej misji ze swojego huba, co jest standardem praktycznie w każdej grze. Zamiast tego jeśli chcemy ponownie powtórzyć określoną misję, musimy na siłę dotrzeć na drugi koniec miasta w miejsce, gdzie po raz pierwszy zaczynaliśmy dany level – to się nazywa mistrzostwo w przedłużaniu gry… niestety na mocny minus.
DODATKOWE WYZWANIA
A skoro już o przedłużaniu mowa, to dla odmiany mega plusem są dodatkowe wyzwania pozwalające nam wrócić do wszystkich misji, ale naszym zadaniem jest tutaj zdobywanie jak najwięcej skarbów w określonym czasie na punkty – po pierwszym odpaleniu pomyślałem, że to idealny materiał na turniej. Tutaj zabawa jest przednia, bo można wrócić do swoich ulubionych miejscówek i bawić się typowo w złodziejski fach, nie zwracając uwagi na poznaną już historię, ale jednocześnie uważać na strażników, których należy omijać, gdyż za nokaut dostajemy punkty ujemne. Świetne przedłużanie czasu gry, choć osobiście dodałbym tu bardziej urozmaicone rankingi punktowe – podobnie zresztą jak w misjach głównych i od klientów, ale w tej kategorii już chyba nic nie przebije Tenchu pod kątem rozbudowania.
PODSUMOWANIE
Podsumowując, jak widać Thief to gra wielu zalet i wad, ale ogólnie bawiłem się przednio i wielka szkoda, że gra nie przekonała do siebie tłumów. Gdyby urozmaicić nieco eksplorację miasta o więcej zamkniętych miejscówek, zmienić różnorodność strażników i ich ścieżek, ulepszyć AI i usprawnić end-game to gra na pewno byłaby oceniana wyżej. Dodałbym jeszcze nieco bardziej rozbudowany OST, gdyż choć niektóre kawałki świetnie oddawały klimat skradankowy, to miejscami było po prostu zbyt cicho.
CZY WARTO?
Czy warto dziś zagrać w Thiefa jeśli ktoś nie próbował? Gra zdecydowanie wywodzi się z nurtu klasycznych skradanek, więc jeśli ktoś nie jest specjalnie fanem tego gatunku to może spać spokojnie bez poznania tej historii. Jeśli jednak lubicie nieco bardziej stonowaną rozgrywkę i czajenie w mroku, to tytuł zdecydowanie warto zaliczyć nawet dziś – szabrowanie zamków w drzwiach i szafek nigdy się nie znudzi – 7+/10.





















