Spis treści
ToggleRecenzja filmu „Mortal Kombat” (2021) – by Wadim
Film Mortal Kombat z 2021 roku jest kolejną próbą przeniesienia kultowej serii gier na ekran. Trzeba jednak przyznać, że wypada on trochę słabiej niż jego poprzednik z 1995 roku. Być może jest to kwestia sentymentu do pierwszego filmu, który dla wielu fanów ma już status kultowego.
Nie oznacza to jednak, że nowa produkcja jest zła. Największą zaletą filmu są zdecydowanie sceny walki. Pojedynki są dynamiczne, brutalne i dobrze zrealizowane, dzięki czemu ogląda się je z dużą przyjemnością, szczególnie dla fanów serii. Jeśli chodzi o fabułę, nie jest ona najmocniejszą stroną filmu, ale można na to przymknąć oko.
Film skupia się przede wszystkim na akcji i wprowadzeniu postaci do przyszłych części. Na szczególną uwagę zasługuje postać Kano, który wypada bardzo dobrze i często wnosi do filmu sporo humoru. Niestety nie wszystkie postacie są tak udane. Liu Kang wypadł raczej słabo i nie zrobił takiego wrażenia jak w starszej ekranizacji. Shang Tsung również nie był zły, jednak trudno nie porównywać go do wersji z pierwszego filmu, tamta interpretacja tej postaci była zdecydowanie bardziej mroczna.
Podsumowując, Mortal Kombat (2021) to film, który może nie dorównuje swojemu poprzednikowi, ale nadal potrafi dostarczyć rozrywki. Dobre sceny walki i kilka ciekawych postaci sprawiają, że mimo słabszej fabuły można go obejrzeć z przyjemnością – szczególnie jeśli jest się fanem serii. Ocena 7/10.
Recenzja filmu „Mortal Kombat” (2021) – by Krelian (oryginalnie opublikowana zaraz po premierze w 2021 roku)
Filmowy Mortal Kombat wywołuje mega mieszane odczucia z perspektywy fanboya uniwersum, ale po kolei...
Fabuła
Kompletnie niefilmowa i właściwie od początku do końca miałem wrażenie oglądania pilota niezłego serialu, który niebawem się rozkręci. Spoko liźniętych wątków, niedopowiedzeń fabularnych – można to zrozumieć jeśli zna się uniwersum, ale dla reszty jest to średnio strawne. Ja im wybaczam takie podejście, jednak szkoda że idą w stronę Cinematic Universe zamiast serialu (ogólnie nie podoba mi się ten trend bo to nie Marvel czy DC z miliardowymi budżetami, gdzie kolejne części to pewniaki).
Lokacje
Przy budżecie 100 baniek i większości nieznanych aktorów można było zdecydowanie wpakować więcej kasy: zarówno Zaświaty jak i Świątynia Raidena są dla mnie nijakie i nie mają startu do wyspy i jej poszczególnych miejscówek z MK (1995).
Postacie
Nigdy bym nie obstawiał, że najciekawszą okaże się Kano. Wygrywa przede wszystkim humorem i małym choć oczywistym twistem fabularnym – scena przy kolacji to zdecydowana czołówka. Średnio pasuje mi również większość obsady (z wyjątkiem Scorpiona i Sub-Zero), jednak aktorzy starali się jak mogli i uwierzyłbym, że grali w gry z serii Mortal Kombat przed wejściem na plan.
Muzyka
… a właściwie jej brak – coś tam w tle leci, ale zapomnijcie o kultowych utworach na miarę OST z MK1 i Annihilation. To zdecydowanie największy mankament omawianej produkcji. Szkoda, bo utwory z omawianych klasyków do dziś lecą na mojej playliście.
Nawiązania do gier
Tutaj jest naprawdę dobrze. Jest kilka zabawnych easter eggów, jest ukłon zarówno do fanów klasycznych części (Mortal Kombat 1-3) jak i ostatnio wydanych (Mortal Kombat 9-11). Widać, że twórcy chcieli przyciągnąć jak najwięcej graczy (i w sumie głównie ich).
Najważniejszy element czyli walki
Jest ich sporo, są soczyste. Cały czas coś się dzieje, przez co film nie zwalnia niemal na sekundę i to właśnie one stanowią najmocniejszy punkt programu. Można się przyczepić, że są za krótkie, ale wynagradzają zapowiadaną od dawna brutalnością i naprawdę świetnie zrealizowanymi wykończeniami (Kung Lao pozamiatał!)
Niby więcej ponarzekałem niż pochwaliłem, ale szczerze mówiąc film zaskoczył mnie pozytywnie – bardziej niż się nastawiałem. Całość oglądało się jednym tchem, a po seansie poczułem spory niedosyt, przez co do filmu wróciłem jeszcze dwukrotnie zaraz po premierze i na pewno jeszcze obejrzę nieraz. Najsprawiedliwiej byłoby dać w okolicach 6/10, ale temat jest rozwojowy, a jako fanboy serii zostawiam na zachętę 7-/10. Czekamy na Mortal Kombat 2!
